Jak wspomniano we wpisie o rozwodzie w sprawie o rozwód sąd musi rozstrzygnąć między innymi o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem oraz o miejscu jego zamieszkania przy którymś z rodziców.

Więc dlaczego sądy powierzają zazwyczaj po rozwodzie władzę rodzicielską matce?

Przede wszystkim dlatego, że zazwyczaj matki o to wnoszą, a ojcowie zazwyczaj nie żądają, aby dziecko było przy nich. Część z nich nie żąda tego, aby dziecko po rozwodzie było przy nich bo uważa, że sąd i tak przyzna dziecko matce. I pojawia się błędne koło. Oni tego nie żądają, bo uważają, że sąd i tak przyzna dziecko matce. A sąd przyznaje zazwyczaj dziecko matce, bo ojcowie tego nie żądają.

Część z nich z kolei zdaje sobie sprawę, że codzienna opieka nad dzieckiem, dbanie o nie, zaprowadzanie i odbieranie z przedszkola, szkoły, ubieranie, codzienne pomaganie w lekcjach, czytanie bajek, wspólne codzienne zabawy, przygotowywanie często oddzielnych posiłków, zajęcia dodatkowe i zapewnienie rozrywek, wspólne prace, znoszenie grymasów, często rezygnacja z czasu wolnego dla siebie, odpowiadanie na setki pytań, codzienne usypianie, pobudki, zdążanie na czas do pracy, interesowanie się bardziej potrzebami dziecka niż swoimi, pamiętanie o jego obowiązkach, zapewnienie mu wszystkiego co niezbędne w rozwoju fizycznym i duchowym to gigantyczny obowiązek i poświęcenie (drugi etat), i wolą spotykać się z dzieckiem od czasu do czasu, zabrać je wyszykowane, gdy już ma kupione odpowiednie rzeczy, ubranka, potrzebne artykuły, zadbane pod kątem zdrowia, edukacji, itp. Więc podstawowa rzecz zanim pójdzie się do adwokata z żądaniem uzyskania opieki nad wspólnym małoletnim dzieckiem to zadanie sobie pytania: „Czy będę w stanie, czy chcę rzeczywiście tak się poświęcić”? Czy moje dotychczasowe doświadczenie w tym zakresie pozwala stwierdzić, że podołam samodzielnie drugiemu etatowi, czy chce tylko „odegrać się” na drugim rodzicu wspólnego dziecka, za to, „co mi zrobił”, „jaki się okazał”?

Od czasu do czasu w drzwiach kancelarii stanie ojciec, który rzeczywiście – kierując się wyłącznie dobrem dziecka – żąda przyznania opieki i ustalenia miejsca zamieszkania dziecka przy nim. I o ile żądanie takie nie jest próbą wymuszenia jedynie na matce pewnych zachowań, czy próbą odegrania się „za coś” czym rzekomo matka dziecka skrzywdziła męża, to żądanie takie znajdzie swoje należne miejsce w sprawie o rozwód i uwagę sądu.

Od czasu do czasy spotykamy się z sytuacją, że matka zaniedbuje na tyle obowiązki rodzicielskie, nie dba o potrzeby dziecka, jest ono zaniedbane, że roszczenie ojca w zakresie sprawowania codziennej opieki nad dzieckiem zostaje uwzględnione przez sąd.

Niestety, najczęściej jednak żądania ojców przyznania im opieki nad dzieckiem, tzw. „odebranie dziecka matce” w sprawie o rozwód czy po rozwodzie są jedynie nieudolną próbą odegrania się na byłej żonie, rodzajem szantażu emocjonalnego, uczynienia zadość swojemu cierpieniu kosztem dziecka, innymi słowy, rzucając do żony (byłej żony) słowa w stylu „odbiorę Ci dziecko” w domyśle „za to co mi zrobiłaś”, „jak mogłaś”, „nie zasługujesz na nie”, „przecież ja postąpiłem właściwie”, „to przez ciebie”. Wiedzą jednocześnie, że matka związana z dzieckiem (zwłaszcza kilkuletnim) na skutek takich słów poczuje się źle, zaboli ja to, zacznie się obawiać, będzie zastraszona, ale dzięki temu taki mąż czuje się lepiej (przynajmniej na chwilę). Ona z kolei zazwyczaj wtedy udaje się w strachu do adwokata, gdzie zazwyczaj usłyszy, że nie ma się czego obawiać, że „pogróżki” ojca są gołosłowne.

Zdarza się również tak, że matka staje się agresywna wobec ojca dziecka z powodu tego, co on – osobiście lub przez pełnomocnika – „robi jej”na sprawie. Niestety strony dość często wciągane są w silne emocje podczas sprawy o rozwód, aby na takiej silnej emocji, która wręcz wyłącza racjonalne myślenie wymusić podjęcie decyzji czy to rozwodowej, czy dotyczącej alimentów, kontaktów z dzieckiem czy władzy rodzicielskiej.

Dość często w tle odbywa się również walka o majątek małżonków.

Te wszystkie okoliczność powodują, że w zależności od stopnia popsucia relacji między rodzicami dziecka na skutek takich czy innych zachowań stron lub ich pełnomocników psują się relacje rodzica z dzieckiem. Nie mając zazwyczaj innych argumentów matka lub ojciec próbuje „odegrać się” dzieckiem. Zazwyczaj uważają, że to co dzieje się między rodzicami nie ma wpływu na ich relacje z dziećmi. Nic bardziej błędnego. Warto zadać sobie pytanie: Czy jestem w stanie tak uderzyć (w przenośni – słowem, gestem, emocją) drugiego małżonka, aby nie zabolało dziecka? Matka lub ojciec wraca z tymi emocjami do dziecka i dziecko CZUJE. Jeśli w sprawie była wywoływana opinia biegłych psychologa, pedagoga to ten wątek bardzo często się w nich przewija. Warto się przy nim zatrzymać.

Zdarzają się również sytuacje, że ojciec ma bardzo dobrą relację z dzieckiem, poświęca mu o wiele więcej czasu niż matka, zwraca uwagę na potrzeby dziecka, a jednocześnie uczucie do żony już dawno wygasło. Trwa w tym związku tylko dla dziecka, aby być z nim, bo dziecko ma 3-6 lat i szansa, aby w takim wieku sąd przyznał dziecko ojcu jest rzeczywiście mała – a dlaczego to już odsyłam do fachowej literatury psychologicznej. Więc mówią „jakoś się przemęczę” a później dziecko samo zdecyduje. Do zastanowienia, czy chce się uczyć dziecko jak się męczyć w związku?

Różne zdarzają się sytuacje w życiu, powyższe jedynie przykładowo wskazuje na najczęstsze sytuacje, z jakimi spotykamy się na co dzień w sprawie o rozwód.


Stworzyliśmy www.prawna.eu, aby pomagać naszym odbiorcom. Mimo, że jako adwokaci prezentujemy praktyczne rozwiązania, to nie są one jednakowo skuteczne dla wszystkich. Nie powinno się z nich bezwarunkowo korzystać. Wskazówki, które udostępniamy powinny być szczegółowo analizowane, porównywane z własnym przypadkiem, ewentualnie konfrontowane z innymi i dopiero, gdy będą one przedstawiały się jako odpowiednie w danym przypadku, wprowadzane w życie.

Pamiętaj, że przeszukiwanie Internetu nie zastąpi bezpośredniej rozmowy z adwokatem i uzyskania wsparcia prawnego odnoszącego się bezpośrednio do Twojej sytuacji, tak samo jak szperanie w Internecie nie zastąpi wizyty u lekarza. Jeżeli masz problem prawny – idź do adwokata.


Adwokat Adam Bernau

tel: 500-506-506

e-mail: adam@prawna.eu


 

Adres siedziby Kancelarii Adwokackiej w Lublinie

ul. Radziszewskiego 8, lok. 214 (budynek kina Bajka, obok KULu i UMCS)

20-039 Lublin